Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dilruba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dilruba. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lipca 2016

Od Dilruby

Więc siedzę przypięta pasami, więc patrzę jak drzwi się otwierają a olbrzymi mężczyźni podchodzą do mnie z kajdanami…Więc… I już niema niczego bo sen się urywa…Właściwie zaczyna, tylko, czy to na pewno sen czy rzeczywistość? Czy może tak boleć? I stoję, a oni obok mnie z uśmieszkiem na twarzy.
-To twój nowy dom - zdaje się mówić jeden, a ten drugi tylko przytakuje…
Co mam powiedzieć? Co odpowiedzieć? Czy mi wypada? Chyba nic nie jest na miejscu… Wychodzę i dokoła mnie rozlega się już tylko przestrzeń a w oddali osada jak z epoki neolitu… Pustka, potworna pustka…
-I co dalej? - zadaje pytanie nie będąc świadoma
-Już nic.
Nic, czyli tak jak myślałam. Będę sama…nikt nie ochroni, nie, nikt nie da wskazówki…sama…sama... będę sama. Stoję, a nogi drętwieją, oczy nie widzą jak dawniej, słuch też niema tak łatwo jak kiedyś. Tysiące dźwięków, obcych, nieznanych. Czy tak już będzie zawsze? Stoję dalej i nic... Mam zamiar zacząć lamentować w głębi duszy, gdy jeden z nich po chwili pcha mnie do przodu, zaciska swoje dłonie na moich nadgarstkach z tyłu, a metalowe obręcze wbijają mi się w ciało.

Z początku nic się nie dzieje, metal obciera ciało, potem pieczenie, w końcu krew. Ciekła substancja spływająca po dłoniach nie przykuła ich uwagi nawet na chwilę, idziemy do przodu. Czuje jak otula mnie ból, ale nie ten wydobywający się z drobnej ryski na mym ciele... To chyba coś bardziej poważnego, czegoś co znajduje się w środku mnie, a istnienia nigdy nie potwierdzono... duszy…Wydaje mi się że po szczepiono ją na kawałki a resztki oddano komuś innemu, zresztą nieważne...

Zaczynam rozglądać się dokładniej ale nic nowego nie zauważam. W końcu ostatecznie skupiam wzrok na osadzie, nic się tam nie dzieje. Kilka nastolatków wyszło przed domy i patrzą... i patrzą w moją stronę...

<Fajnie by było gdyby ktoś dokończył>
Theme by Violett