Wiedzieliśmy o ludziach z Mount Weather od Bellamy'ego, ostatnio jak był na polowaniu znalazł jeden z takich skafandrów, ale był popalony, więc tak naprawdę nie wiemy jak zginął. Dobiegłam do obozu, ale nie byłam zdyszana, wręcz przeciwnie. Oparłam ręce na kolanach i profilaktycznie odetchnęłam parę razy. Wyprostowałam się i skierowałam do namiotu medycznego, spotkałam tam Clarke.
- Jest mój przydział? - spytałam chwytając dwie fiolki, jedną z wodą, a drugą z spirytusem. Przyjrzałam się im uważnie a potem tą pierwszą odłożyłam, a spirytus włożyłam do kieszeni tak, żeby dziewczyna nie zauważyła.
- Tak, możesz go odebrać u Bellamy'ego, ostatnio on się tym zajmuje. - odparła dziewczyna i zajęła się swoimi sprawami. Poszłam do namiotu, w którym mieszkał drugi przywódca i wkroczyłam tam bez zapowiedzi. Jak się okazało Bell nie był sam, towarzyszyły mu dwie niebrzydkie dziewczyny, blondynka i brunetka. Spojrzałam na nie lekceważąco i mruknęłam.
- Wstawaj. Potrzebuję mój przydział. - chłopak spojrzał na mnie i odepchnął je na bok, wstał rozebrany od pasa w górę i musnął dłonią moją brodę mrucząc.
- Czyżbym wyczuwał zazdrość? - chwycił porcję zamkniętej hermetycznie papki sprowadzonej z Arki i podał mi do ręki, ale nie puścił od razu. - Jak chcesz możesz się przyłączyć, sądzę że Brittany i Georgia nie będą miały nic przeciwko. - odparł spoglądając na rozebrane dziewczyny leżące na łóżku.
- Nie jestem szmatą, która się puszcza z pierwszym lepszym z brzegu Bell, ale dzięki za propozycję. - odparłam odpychając go od siebie palcem, a potem wyszłam. Ruszyłam do mojej samotni, czyli nad rzekę i tam w spokoju zjadłam swój przydział. Siedziałam nad rzeką strugając patyk aż do nocy, mało sypiam, zdarza się i tak, że prawie w ogóle, więc znalazłam sobie zajęcie i teraz to ja mogę siedzieć. Tak jak przypuszczałam siedziałam całą noc, mimo to nie byłam zmęczona. No może troszeczkę,oparłam głowę na dłoniach i zamknęłam na chwilę oczy. Po chwili ciszy w szyi poczułam piekący ból, zerwałam się na nogi i stanęłam w pozycji bojowej. Gdy zobaczyłam napastnika opadła mi szczęka. Gabriel. Nim jednak zdążyłam coś powiedzieć zrobiło mi się ciemno przed oczyma i upadłam. Gdy traciłam resztki świadomości wychwyciłam jego słowa.
- Przepraszam... Nie dali mi wyboru... - odparł podnosząc mnie z ziemi. To wszystko co pamiętam, teraz jest tylko ciemna pustka i nicość, którą odczuwam bardzo silnie.
Gabriel? :3
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hayden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hayden. Pokaż wszystkie posty
środa, 17 sierpnia 2016
czwartek, 4 sierpnia 2016
Od Hayden cd: Phil'a +18
Stałam na palcach, bo miałam zaledwie 160 cm, a on prawie dwa metry. Miał ładne błękitne oczy, które wpatrywały się w moje z takim utęsknieniem, że ktoś, kto patrzyłby na nas z boku mógłby pomyśleć, że ten chłopak nie widzi świata poza mną. Czy ja wiem, czy nie widzi? Przycisnęłam usta do jego nabrzmiałych z podniecenia warg.
Wpijał się w moje usta tak zachłannie, jakby to zależało od jego życia, pozwalałam mu na to, bo sama czułam się podobnie. Jak dwa kawałki puzzli, które raptem się spotkały i pasują do siebie pod każdym względem. Nie wiem czy pragnął tego tak bardzo jak ja, ale to uczucie przeważało nad wszystkim, błądziłam dłońmi po jego ciele, a on położył swoje na moich pośladkach. Przyciągnął mnie bliżej siebie tak bardzo, że nie było praktycznie między nami wolnej przestrzeni. Nie odrywając ust od pocałunku uniósł mnie i zaniósł do warsztatu, tam położył mnie na posłaniu i dalej całując zdejmował po kolei moje ubrania. Zostałam w samej bieliźnie, a potem ja zabrałam się za jego odzież, został w bokserkach. Oderwał się na chwilę ode mnie i spojrzał pytająco. Skinęłam głową i znów przywarliśmy do siebie. Rozebrał mnie do końca i praktycznie rozerwał bokserki, nie byłam w tym początkująca, ale też nie był to dla mnie setny raz, otóż był to drugi. Jeszcze raz spojrzał mi w oczy upewniając się, że na pewno chcę to zrobić i... Ał, wbił się we mnie tak mocno, że aż jęknęłam.
- Przepraszam. - szepnął i tym razem był nieco delikatniejszy, było mi przyjemnie, w wolnym tempie wchodził i wychodził, otworzyłam usta, gdy przyspieszył. Jego ruchy wprawiały mnie w coraz większą ekstazę, jemu też się chyba podobało... Reszta przebiegła w strasznie przyjemnych okolicznościach. Opadliśmy na pościel spoceni i zaspokojeni.
Ubrałam bieliznę, chłopak poszedł w moje ślady, a potem położyliśmy się oboje, pocałował mnie w bark i przytulił do siebie na tzw. łyżeczkę. Było mi błogo, tym bardziej, że miałam z kim dzielić się tym uczuciem.
Phil? :3
Wpijał się w moje usta tak zachłannie, jakby to zależało od jego życia, pozwalałam mu na to, bo sama czułam się podobnie. Jak dwa kawałki puzzli, które raptem się spotkały i pasują do siebie pod każdym względem. Nie wiem czy pragnął tego tak bardzo jak ja, ale to uczucie przeważało nad wszystkim, błądziłam dłońmi po jego ciele, a on położył swoje na moich pośladkach. Przyciągnął mnie bliżej siebie tak bardzo, że nie było praktycznie między nami wolnej przestrzeni. Nie odrywając ust od pocałunku uniósł mnie i zaniósł do warsztatu, tam położył mnie na posłaniu i dalej całując zdejmował po kolei moje ubrania. Zostałam w samej bieliźnie, a potem ja zabrałam się za jego odzież, został w bokserkach. Oderwał się na chwilę ode mnie i spojrzał pytająco. Skinęłam głową i znów przywarliśmy do siebie. Rozebrał mnie do końca i praktycznie rozerwał bokserki, nie byłam w tym początkująca, ale też nie był to dla mnie setny raz, otóż był to drugi. Jeszcze raz spojrzał mi w oczy upewniając się, że na pewno chcę to zrobić i... Ał, wbił się we mnie tak mocno, że aż jęknęłam.
- Przepraszam. - szepnął i tym razem był nieco delikatniejszy, było mi przyjemnie, w wolnym tempie wchodził i wychodził, otworzyłam usta, gdy przyspieszył. Jego ruchy wprawiały mnie w coraz większą ekstazę, jemu też się chyba podobało... Reszta przebiegła w strasznie przyjemnych okolicznościach. Opadliśmy na pościel spoceni i zaspokojeni.
Ubrałam bieliznę, chłopak poszedł w moje ślady, a potem położyliśmy się oboje, pocałował mnie w bark i przytulił do siebie na tzw. łyżeczkę. Było mi błogo, tym bardziej, że miałam z kim dzielić się tym uczuciem.
Phil? :3
Od Hayden cd: Phil
Stałam tak z otwartymi ustami, przyznaje, że trochę dotknęło mnie to co powiedział. Usiadłam oszołomiona i milcząco patrzyłam na jego plecy. Prawdę mówiąc i tym razem mnie zatkało, przecież ja zawsze mam coś do powiedzenia!? Dlaczego działał na mnie tak, że brakło mi języka w gębie? I dlaczego jego słowa tak bardzo na mnie działają... Nie wiem czy to przez hormony czy co, ale miałam ochotę podejść i odwrócić go gwałtownym ruchem, a potem zaatakować jego wargi swoimi ustami. Dziwne uczucie. Wstałam i podeszłam, ale nie odwróciłam go na siłę tylko położyłam dłoń na środku jego kręgosłupa, zadrżał.
- Słuchaj. Nie chciałam żebyś tak to odebrał. Po prostu nie bawią mnie takie żarty. Za dużo przez nie straciłam. A wierz mi lub nie, ale jesteś najlepszą rzeczą, która mnie spotkała w ciągu no paru lat. - odparłam i poklepałam go po plecach, a potem wyszłam na zewnątrz. Chciałam odetchnąć, bardzo tego w tej chwili potrzebowałam. Jedyne co wiedziałam to, to, że następnym razem, gdy coś się stanie, będę radzić sobie sama. Koniecznie też muszę znaleźć sobie inne lokum. Też obok rzeki, bo nie przepadam ani za Clarke, ani za Bellamym. Oboje za bardzo się rządzą, ale muszę przyznać pasują do siebie. Tak samo nie pasuje mi to, że jestem tam zobowiązana, jestem wolnym człowiekiem i nie mam zamiaru poddawać się kolejnym zasadą. Jedyne po co tu wracam, a może wracałam to Phil. Wydaje mi się, że jeśli zniknę na jakiś czas to może odnajdzie spokój. Na Ziemi nie może być tak źle, jest dużo miejsca dla każdego, więc i dla mnie gdzieś się tu znajdzie, Phil nie musi o tym wiedzieć, a moja zachcianki może się ustabilizują. Siedziałam na zimnej ziemi błądząc w myślach.
Phil?
- Słuchaj. Nie chciałam żebyś tak to odebrał. Po prostu nie bawią mnie takie żarty. Za dużo przez nie straciłam. A wierz mi lub nie, ale jesteś najlepszą rzeczą, która mnie spotkała w ciągu no paru lat. - odparłam i poklepałam go po plecach, a potem wyszłam na zewnątrz. Chciałam odetchnąć, bardzo tego w tej chwili potrzebowałam. Jedyne co wiedziałam to, to, że następnym razem, gdy coś się stanie, będę radzić sobie sama. Koniecznie też muszę znaleźć sobie inne lokum. Też obok rzeki, bo nie przepadam ani za Clarke, ani za Bellamym. Oboje za bardzo się rządzą, ale muszę przyznać pasują do siebie. Tak samo nie pasuje mi to, że jestem tam zobowiązana, jestem wolnym człowiekiem i nie mam zamiaru poddawać się kolejnym zasadą. Jedyne po co tu wracam, a może wracałam to Phil. Wydaje mi się, że jeśli zniknę na jakiś czas to może odnajdzie spokój. Na Ziemi nie może być tak źle, jest dużo miejsca dla każdego, więc i dla mnie gdzieś się tu znajdzie, Phil nie musi o tym wiedzieć, a moja zachcianki może się ustabilizują. Siedziałam na zimnej ziemi błądząc w myślach.
Phil?
wtorek, 2 sierpnia 2016
Od Hayden cd: Phil'a
Widziałam, że się denerwuje przez moje zachowanie, ale nie mam zamiaru mu od tak wybaczyć i nie, nie zależy mi na nim. No może troszeczkę. Przygotował i podał mi kubek z wrzątkiem, piłam powoli i dalej go trochę zlewałam. Widziałam, iż chce mi coś powiedzieć, ale najwidoczniej się hamował.
- Jak chcesz to powiedz to co myślisz. - mruknęłam, spoglądając na niego spod rzęs. Zmarszczył brwi i spojrzał przelotnie na buty, a potem wbił we mnie wzrok. Nie odezwał się jednak teraz, ani za chwilę. - Przecież widzę, że masz mi coś do powiedzenia. - odparłam i dopiłam herbatę, odstawiłam kubek i wstałam. Podeszłam do niego i stawiając mu nieme wyzwanie oczekiwałam na odpowiedź. Jednakże jej nie otrzymałam, wzruszyłam ramionami i wyszłam bez pożegnania. Skoro nie chce powiedzieć tego co myśli, w takim razie ja nie mam mu nic do powiedzenia. Wróciłam na swoje drzewo i usadowiłam się w miarę wygodnie, przymknęłam oczy i wsłuchiwałam się w otoczenie, na moje nieszczęście nie usłyszałam kroków i nie uniosłam nogi, która zwisała jakieś dwa metry nad ziemią, przybysz za nią pociągnął, ale nie pozwolił żebym spadła na ziemię, tylko w jego ramiona, zanim odkryłam kim jest zaczęłam stawiać opór, chyba nawet dostał z pięści w szczękę.
- Phil?! - warknęłam, gdy mężczyzna unieruchomił mi dłonie i odkrył swoją twarz.
Phil?
- Jak chcesz to powiedz to co myślisz. - mruknęłam, spoglądając na niego spod rzęs. Zmarszczył brwi i spojrzał przelotnie na buty, a potem wbił we mnie wzrok. Nie odezwał się jednak teraz, ani za chwilę. - Przecież widzę, że masz mi coś do powiedzenia. - odparłam i dopiłam herbatę, odstawiłam kubek i wstałam. Podeszłam do niego i stawiając mu nieme wyzwanie oczekiwałam na odpowiedź. Jednakże jej nie otrzymałam, wzruszyłam ramionami i wyszłam bez pożegnania. Skoro nie chce powiedzieć tego co myśli, w takim razie ja nie mam mu nic do powiedzenia. Wróciłam na swoje drzewo i usadowiłam się w miarę wygodnie, przymknęłam oczy i wsłuchiwałam się w otoczenie, na moje nieszczęście nie usłyszałam kroków i nie uniosłam nogi, która zwisała jakieś dwa metry nad ziemią, przybysz za nią pociągnął, ale nie pozwolił żebym spadła na ziemię, tylko w jego ramiona, zanim odkryłam kim jest zaczęłam stawiać opór, chyba nawet dostał z pięści w szczękę.
- Phil?! - warknęłam, gdy mężczyzna unieruchomił mi dłonie i odkrył swoją twarz.
Phil?
Od Hayden cd: Phil'a
- Zimno jest, debilu! - krzyknęłam śmiejąc się po tym jak bez skrupułów wrzucił mnie do lodowatej wody. Wyszczerzył te swoje białe kiełki i zaczął mnie chlapać. Zakryłam się dłońmi już obmyślając plan zemsty, gdy tylko skończył rzuciłam się na niego przewracając go do wody, upadliśmy razem zanurzając się w wodzie, udało mi się wypłynąć pierwszej, wynurzyłam się ze śmiechem, ale Phil nie wypłynął, lekko przestraszona zanurzyłam się znów pod wodę szukając chłopaka, przestraszyłam się nie na żarty, bo nie mogłam go nigdzie znaleźć. Sfrustrowana wyszłam na brzeg i zaczęłam krzyczeć.
- Phil! Phil, proszę nie żartuj w ten sposób! - drżałam z zimna, a chłopaka dalej nie ma. Wpadłam w panikę. Usiadłam i prawdę mówiąc nie wiedziałam co mam teraz zrobić, wejść i go szukać czy może iść do kogoś żeby mi pomógł. Zdecydowałam, że wejdę po raz drugi, weszłam i coś chwyciło mnie za kostkę, krzyknęłam przeraźliwie głośno i przewróciłam się na plecy, dno było kamienne, więc obtarłam sobie łokcie i dłonie. Z wody wynurzył się Phil. Byłam na niego tak wściekła, że gdy podał mi dłoń aby pomóc mi wstać, odtrąciłam ją i sama wstałam, wyszłam z wody i skierowałam się na swoje drzewo, weszłam dalej drżąc z zimna, nie miałam żadnej kurtki ani bluzy, ukradziono mi podczas lądowania. Phil śmiał się, ale chyba nie dostrzegał jak bardzo jestem zła, więc wdrapał się na drzewo i usiadł na gałęzi obok, miał szczęście, bo wybrał drugą z grubszych, a to oznaczało, że nie spadnie tak łatwo.
Phil?
- Phil! Phil, proszę nie żartuj w ten sposób! - drżałam z zimna, a chłopaka dalej nie ma. Wpadłam w panikę. Usiadłam i prawdę mówiąc nie wiedziałam co mam teraz zrobić, wejść i go szukać czy może iść do kogoś żeby mi pomógł. Zdecydowałam, że wejdę po raz drugi, weszłam i coś chwyciło mnie za kostkę, krzyknęłam przeraźliwie głośno i przewróciłam się na plecy, dno było kamienne, więc obtarłam sobie łokcie i dłonie. Z wody wynurzył się Phil. Byłam na niego tak wściekła, że gdy podał mi dłoń aby pomóc mi wstać, odtrąciłam ją i sama wstałam, wyszłam z wody i skierowałam się na swoje drzewo, weszłam dalej drżąc z zimna, nie miałam żadnej kurtki ani bluzy, ukradziono mi podczas lądowania. Phil śmiał się, ale chyba nie dostrzegał jak bardzo jestem zła, więc wdrapał się na drzewo i usiadł na gałęzi obok, miał szczęście, bo wybrał drugą z grubszych, a to oznaczało, że nie spadnie tak łatwo.
Phil?
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Od Hayden cd: Phil'a
Nie wiedziałam co zrobić, stałam i patrzyłam jak z oczu ciekną łzy. Zrobiłam krok w jego stronę, a gdy się nie odsunął podeszłam i zrobiłam coś czego bym się po sobie nie spodziewała. Przytuliłam go. Ot tak, gładziłam dłonią jego włosy, były miękkie i przyjemne w dotyku. Skulił się w moich ramionach i tak mocno mnie ściskał, że trafiłam dech w piersi, ale nie puściłam łkającego chłopaka. Wykończony płaczem osunął się na kolana ciągnąc mnie za sobą. Nie protestowałam, a on ułożył głowę na moich kolanach i z drżał wstrząsany gwałtownym płaczem. Powoli się uspakajał, a ja dalej gładziłam go po głowie. Wiedziałam, że słowa tu nic nie dadzą, więc milczałam. Po pewnym czasie zasnął, cierpły mi już nogi, aczkolwiek nie ruszyłam się z miejsca. W końcu i ja stałam się senna, starałam się z całych sił nie zasnąć, ale zmęczenie dało się we znaki i przymknęłam oko. Obudziłam się w tej samej pozycji tyle, że Phil przyglądał mi się lekko zaczerwienionymi oczyma. Uśmiechnęłam się nieznacznie i dotknęłam delikatnie jego czoła. Był rozpalony, ale raczej czuł się dobrze. Nie odzywałam się, bo i tym razem zabrakło mi języka w gębie.
Phil?
Phil?
sobota, 30 lipca 2016
Od Hayden cd: Phil'a
- Rozumiem, że ja teraz również będę mógł zatrzymać naszyjnik... - odparł szczerząc się szeroko.
- Zapomnij! - krzyknęłam i zmarszczyłam brwi, znów zapadła cisza, a ja spoglądałam cały czas na naszyjnik.
- Zapomnij! - krzyknęłam i zmarszczyłam brwi, znów zapadła cisza, a ja spoglądałam cały czas na naszyjnik.
- Dlaczego tak Ci na nim zależy? - spytał chwytając go i przyglądając dosadnie.
- Właściwie to nie Twój interes, ale widzę, że bardzo chcesz wiedzieć.Otóż należał do mojej matki... - w tym momencie się zacięłam i zapatrzyłam w dal, po chwili jednak kontynuowałam. - Dostałam go przed jej śmiercią. - dopowiedziałam i na tym się skończyło, więcej nie musiał wiedzieć, ale przyjrzał się biżuterii. Nie wiem co sobie myślał, szczerze może nie chciałam się dowiadywać. Przełamałam się w końcu i spytałam. - O czym myślisz? - nie odpowiadał tylko przyglądał mi się, co on chce tam zobaczyć? A może mam coś na twarzy? - Coś nie tak? - spytałam marszcząc brwi. Spojrzałam na swoją rękę i stwierdziłam, że nie wygląda tak źle, postarał się też żeby wyglądało to w miarę estetycznie, ale i tak czułam się osłabiona. Może faktycznie to dobrze, że mnie zaniósł na ten stół, nie wyrządziłam sobie przynajmniej większej szkody. Spojrzałam w górę i jak się okazało chłopak dalej mi się przyglądał, było to swoją drogą trochę krępujące.
Phil?
Od Hayden cd: Phil'a
Rozeszliśmy się w ciszy, ale dalej mnie gryzł fakt, że musiałam mu oddać naszyjnik, niemniej jednak prowadziło to do kolejnego spotkania. Nie miałam jakoś określonego miejsca, w którym spałam, więc po prostu wdrapałam się na drzewo obok strumyka i usadowiłam się wygodnie, no wygodnie to rzecz względna, ale jednak zawsze coś. Nie sypiam dużo, jednakże tym razem przymknęło mi się oko, nie mam pojęcia jak długo spałam, ale z tego błogiego stanu wyrwał mnie głośny trzask, nie wiem co się stało, niemniej jednak podskoczyłam i spadłam z drzewa, w desperackiej próbie zatrzymania się przed upadkiem wbiłam trzymany w dłoni scyzoryk w pień drzewa, ale złamał się i jedyne w czym mi pomógł to w ranie która swoją drogą zatrzymała mnie przed uderzeniem w ziemię, aczkolwiek przebiła na wylot mi dłoń. Przeklinając głośno chwyciłam zdrową ręką grubą gałąź nade mną i podciągnęłam się do góry, wyrywając tym samym dłoń z ostrza, które utkwiło w pniu. Prawdę mówiąc krew leciała tak szybko, że pode mną zaczęła tworzyć się mała kałuża. Zsunęłam się jakoś na ziemię i właściwie jedyne miejsce gdzie mogłam się udać to warsztat Phila, nie mając zbytnio wyboru to tam się skierowałam, nieudolnie tamując krew wpadłam do prowizorycznego budynku i przykucnęłam przy śpiącym chłopaku, dotknęłam drżącą ręką jego twarzy chcąc go obudzić, przez dłuższą chwilę nie reagował, czułam się coraz gorzej, ale nie wydaje mi się żebym mogła wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk...
Phil? (no wiesz, pomożesz "damie" w potrzebie?)
Phil? (no wiesz, pomożesz "damie" w potrzebie?)
piątek, 29 lipca 2016
Od Hayden cd: Phil'a
- Niech Ci będzie, dostaniesz coś. - odparłam po chwili milczenia, a chłopak uśmiechnął się szeroko i patrzył na mnie jak szczeniak, który dostanie swoją pierwszą kostkę. Złapałam za naszyjnik i przytrzymałam go chwilę w pięści, a potem zdjęłam go przez głowę i dodałam. - Jak go zgubisz, to znajdę inne zastosowanie co do tego scyzoryka. - roześmiał się, a ja podałam mu mój jedyny skarb. Dostałam go od matki, tuż przed jej śmiercią, właściwie to tylko to mi zostało, reszta moich rzeczy jest na Statku.
Patrzyłam z bólem serca jak zakłada go sobie na szyję, ale stałam twardo zaciskając szczęki z udawanym uśmiechem.
- Nie przyzwyczajaj się do niego. - mruknęłam zakładając dłonie na piersi. Mogłam sobie darować ten scyzoryk, ale nie, bo przecież bym nie wytrzymała. Miałam to sobie za złe, ale jednak faktycznie ja też oczekuję kolejnego spotkania... Tylko dlaczego?
Phil?
sobota, 23 lipca 2016
Od Hayden cd: Phil'a
- Właściwie to przez cały czas chodzi mi tylko o jedno… Gdzie Cię znajdę? - spytał, a to zdziwiło mnie do cna. Po co było mu to wiedzieć? Chce mnie zabić za to, że zwinęłam mu scyzoryk?
- Powiem Ci tak, jestem wszędzie i nigdzie, także nie znajdziesz mnie w jednym miejscu, Phil. - odparłam przybierając drwiący wyraz twarzy, uśmiechnął się i wyprostował. - A twój scyzoryk - zaznaczyłam jego własność - wróci do Ciebie w odpowiednim czasie. - odparłam i spojrzałam mu twardo w oczy. Przybliżył swoją twarz tak blisko, że praktycznie stykaliśmy się nosami. Wytknęłam delikatnie język i odsunęłam się od niego.
- Przyznaję, jesteś lekko irytująca. - odparł, a kąciki jego ust uniosły się w nieznacznym uśmieszku. Położyłam dłoń na klatce piersiowej i udałam oburzenie.
- Wypraszam sobie, jestem najspokojniejszą osobą na Ziemi, nie mam z nikim problemu, no może z tobą, ale to drobnostka. I co jest chyba oczywiste jestem najfajniejszą osobą na Ziemi. - odparłam ze śmiechem, a chłopak, gdy tylko skończyłam mówić również zaśmiał się.
- Tak, tak. Z całą pewnością. - odparł i momentalnie jego wyraz twarzy stał się poważny. - A tak serio gdzie Cię znajdę? - spytał ponownie.
- To ja znajdę Ciebie. - odparłam i odwróciłam się do niego plecami, wiedziałam, że nie jest w stanie zrobić mi dużej krzywdy. Umiem się bronić, skutecznie. Znów wpatrywałam się w nurt, czekając aż chłopak coś zrobi. Właściwie miło był z kimś pogadać, tak normalnie, ale nie jestem tu, żeby gawędzić czy zawierać przyjaźnie. Jestem tu by przetrwać.
Phil? ( trochę bez ładu i składu, ale się starałam :) )
piątek, 22 lipca 2016
Od Hayden cd: Phil'a
Krążyłam po obozie, cały czas poszukiwałam dobrego scyzoryka, może nawet być nóż do tapet. W oddali zauważyłam coś w typie warsztatu? W każdym razie budynku. Podeszłam tak i rozejrzałam się, znalazłam parę przydatnych drobiazgów i schowałam do kieszeni. W tym całym bałaganie dojrzałam scyzoryk, idealny... Sięgnęłam po niego, ale zatrzymał mnie głos.
- Czy my się znamy? - spytał, a ja wyprostowałam się powoli, byłam spokojna, więc mogłam udawać, że nic się nie stało.
- Nie, chyba... - odparłam wymijająco, odwróciłam się i ujrzałam przed sobą rosłego chłopaka o mocno zarysowanej szczęce i intensywnie niebieskich oczach. Spojrzałam mu twardo w oczy i czekałam na jego kolejny ruch.
- Mógłbym wiedzieć... - zaczął, ale przerwałam mu szybko.
- Ja już pójdę. - wyminęłam go, aczkolwiek zanim zdążyłam wyjść z jego terytorium chwycił mnie za nadgarstek, trochę mocniej niż było trzeba, ale przygryzłam policzek i odwróciłam się w jego stronę.
- Na pewno nie teraz. - odparł stanowczo, a potem rozluźnił uścisk i powiedział. - Jestem Phil.
- Ja... - nie zdążyłam wymyślić jakiegoś kłamstwa, bo perfidnie wszedł mi w słowo.
- "Usiłowałam ukraść coś z Twojego warsztatu, przepraszam bardzo". - zmarszczyłam brwi i warknęłam.
- Słuchaj, nie zesłali nas tutaj, żebyśmy zawierali przyjaźnie, więc nie obchodzi mnie co o mnie myślisz. W przeciwieństwie do Ciebie, staram się przeżyć i robić to, co do mnie należy, to, co również lubię i do czego zostałam stworzona. Wcale nie muszę się przed Tobą tłumaczyć, więc albo dasz mi dojść do słowa, albo przyrzekam, że więcej mnie nie spotkasz w tak dobrych okolicznościach. - moja mina mówiła sama za siebie,że jestem poirytowana, a on przyglądał mi się jak debil, mam coś na twarzy? Długo się nie odzywał, ale cisza nie trwała tak długo jakbym chciała, w końcu otworzył te swoje "kuszące" usteczka.
- Czy my się znamy? - spytał, a ja wyprostowałam się powoli, byłam spokojna, więc mogłam udawać, że nic się nie stało.
- Nie, chyba... - odparłam wymijająco, odwróciłam się i ujrzałam przed sobą rosłego chłopaka o mocno zarysowanej szczęce i intensywnie niebieskich oczach. Spojrzałam mu twardo w oczy i czekałam na jego kolejny ruch.
- Mógłbym wiedzieć... - zaczął, ale przerwałam mu szybko.
- Ja już pójdę. - wyminęłam go, aczkolwiek zanim zdążyłam wyjść z jego terytorium chwycił mnie za nadgarstek, trochę mocniej niż było trzeba, ale przygryzłam policzek i odwróciłam się w jego stronę.
- Na pewno nie teraz. - odparł stanowczo, a potem rozluźnił uścisk i powiedział. - Jestem Phil.
- Ja... - nie zdążyłam wymyślić jakiegoś kłamstwa, bo perfidnie wszedł mi w słowo.
- "Usiłowałam ukraść coś z Twojego warsztatu, przepraszam bardzo". - zmarszczyłam brwi i warknęłam.
- Słuchaj, nie zesłali nas tutaj, żebyśmy zawierali przyjaźnie, więc nie obchodzi mnie co o mnie myślisz. W przeciwieństwie do Ciebie, staram się przeżyć i robić to, co do mnie należy, to, co również lubię i do czego zostałam stworzona. Wcale nie muszę się przed Tobą tłumaczyć, więc albo dasz mi dojść do słowa, albo przyrzekam, że więcej mnie nie spotkasz w tak dobrych okolicznościach. - moja mina mówiła sama za siebie,że jestem poirytowana, a on przyglądał mi się jak debil, mam coś na twarzy? Długo się nie odzywał, ale cisza nie trwała tak długo jakbym chciała, w końcu otworzył te swoje "kuszące" usteczka.
- Dobrze, a zatem zacznijmy od początku... Jestem Phil, miło mi. - uśmiechnął się ironicznie wyraźnie zadowolony z siebie. Przymrużyłam oczy i odburknęłam.
- Hayden. - moje usta ściągnęły się w dziubek niezadowolenia. Wyrwałam rękę z jego uścisku i założyłam na piersiach.
- Więc, Hayden. - powiedział, kładąc odpowiedni nacisk na moje imię, a potem kontynuował. - Skoro już się znamy, powiedz mi co tu robisz?
- Hmm,Phil.- tym razem to ja przejmę kontrolę. - A co Ci do tego? - odpowiedziałam.
- Może to, że grzebiesz w moich rzeczach. - uhu stracił nad sobą kontrolę, podoba mi się to.
- Śmiem twierdzić, że z nieba spadliśmy wszyscy razem, no może niektórzy po drodze zginęli, ale jednak razem, a to oznacza,że nic tu nie jest twoje. - chciałam poklepać go torsie, ale chwycił w locie mój nadgarstek, znów "odrobinę" za mocno, aż syknęłam i posłałam mu swoje najgorsze spojrzenie, a on uparcie parzył mi w oczy. Nie wymiękł, a ja nie odwróciłam wzroku. - Puść. - warknęłam, gdy ból stawał się uporczywy, ale nie rozluźniał uścisku, więc wbiłam paznokcie w wewnętrzną stronę jego nadgarstka, a on poczuł ukłucie bólu i puścił moją rękę. Spojrzał na mnie wkurzony, a ja warknęłam.
- Chciałam tylko pożyczyć scyzoryk.- odwróciłam się na pięcie i odeszłam, skierowałam się nad rzekę i gdy tam dotarłam usiadłam przy brzegu i wpatrywałam się w wodę. Tym razem nurt był spokojny, uspokajało mnie to.
Phil? :)
niedziela, 3 lipca 2016
Od Hayden cd: Gabriel'a
- No dobrze, Hayden. Co tu robisz? Nie powinnaś być ze swoimi? - spytał, a ja jak idiotka rozdziawiłam gębę i wpatrywałam się w niego. Skąd o nas wiedzieli? Kim są? Czy jest ich więcej niż nas? W głowie kłębiło mi się mnóstwo pytań, ale zamiast którekolwiek wypowiedzieć, zdusiłam je w zarodku, a chłopakowi odpowiedziałam wymijająco.
- Równie dobrze mogę zapytać cię o to samo, Gabrielu. - odparłam, kładąc odpowiedni nacisk na wymowę jego imienia. Otrząsnęłam się i stanęłam wyprostowana i gotowa, nigdy nie wiadomo co może przyjść mu do głowy. Roześmiał się, a mi zrobiło się momentalnie gorąco, nie rozumiałam swojej reakcji, więc ukradkiem uszczypnęłam się w nogę, tak by nie zauważył, że się rumienię.
- Zadałem pytanie pierwszy, więc to ty musisz odpowiedzieć na moje pytanie jako pierwsza, słucham więc. - odparł. Nadęty dupek, co on sobie wyobraża w tej swojej nadętej główce.
- Cóż, to sobie poczekasz. Żegnam. - mruknęłam i zarzuciłam włosami mijając go, jednakże chwycił mnie w żelazny uścisk, trzymając zimną rękawiczką za nadgarstek. Drugą ręką chwyciłam sztylet i szybkim energicznym ruchem przyłożyłam mu nóż do rurki, która doprowadzała tlen do jego jakże obcisłego skafandra. - Radziłabym żebyś mnie puścił. - odparłam "słodkim głosikiem", a on momentalnie uwolnił moją rękę unosząc swoje w geście poddania, odsunęłam sztylet i odskoczyłam trochę od niego chcąc trzymać dystans.
- Zadziorna. - mruknął puszczając w moim kierunku oczko, zalała mnie fala gorąca, cholera! Żaden facet dotychczas nie działał na mnie w ten sposób, a ten akurat musiał. Dlaczego pociągają mnie niedostępni? To oczywiste, że nie stworzyłabym z tym kimś związku, bo przecież może mnie w każdej chwili zabić, prawdę mówiąc nie mam pojęcia jak, bo z tego co widzę nie jest uzbrojony, ale jednak zawsze warto mieć zabezpieczone tyły. - Powiem ci tak, skoro nie chcesz odpowiedzieć na moje pytania to stwierdzę parę faktów o tobie. Otóż jesteś osobą inteligentną i wykształconą, no przynajmniej powierzchownie. - gdy to powiedział spięłam się i warknęłam oburzona niczym dzikie zwierzę, ale on nie zważając na mnie kontynuował. - Na pewno znasz się na zwierzętach, bo wiesz jak porusza się powiedzmy jeleń i gdy tylko usłyszałaś kroki, wiedziałaś, że coś jest nie tak i zareagowałaś w bardzo szybkim tempie, a to zaś oznacza, iż drzemie w tobie dusza wojownika. - stwierdził te fakty i prawdę mówiąc w większości nie mogłabym zaprzeczyć, bo faktycznie tak było, ale to nie zmienia faktu, iż mnie w niektórych momentach obraził. Stałam przed nim z założonymi dłońmi na piersiach, a moja mina obrazowała ogromne oburzenie, chłopak mimo, że górował nade mną nie sprawiał, iż się bałam, wręcz odwrotnie i to mi się właśnie nie podobało.
- Masz coś jeszcze tak błyskotliwego jak twój zupełnie nie potrzebny monolog? - odparłam, a potem prychnęłam marszcząc brwi.
Gabriel :3 ?
czwartek, 30 czerwca 2016
Od Hayden
Nigdy nie lubiłam słuchać rozkazów, tak było też dziś. Wyruszyłam z obozu na spacer zanim Clarke czy Bellamy się obudzili, czyli o świcie. Ubrana w swoją ulubioną bluzkę i spodnie, z narzuconą obowiązkowo kurtką i sznurowanymi butami, bardzo dobrze wtapiałam się w tło, trudno było mnie zauważyć pośród tej gęstwiny. Codziennie obierałam inną trasę, dziś padło na to, że kieruję się w stronę wody, tak przynajmniej powiedziała mi jedna z tropicielek, którą swoją drogą bardzo lubię, często przynosiła ze sobą opowiadania jak to jest poza obozem, poza jakimikolwiek zasadami. Mówiła prawdę, bo po około trzydziestu minutach dotarłam do dość szerokiego potoku, z tego co mi wiadomo to właśnie z niego zaopatrujemy się w wodę, usiadłam więc na brzegu i chwyciłam długi, powykrzywiany kij i majtałam nim w wodzie. Zatracając się we własnych przemyśleniach, nie skupiałam się nad tym czy ktoś za mną nie poszedł i chyba właśnie się na tym przejechałam, bo z zamyślenia wytrącił mnie dość donośny szelest liści i gdy się odwróciłam zobaczyłam rosłą postać ubraną w kombinezon, z butlą tlenu - tak mi się przynajmniej wydaje, widywałam już coś takiego w książkach, ale nie spodziewałam się zobaczyć tego tu, na Ziemi - na plecach. Zerwałam się na równe nogi i wyciągnęłam z buta sztylet, który znalazła dla mnie Clarke w rozbitej kapsule. Przygotowałam się do ataku, ale postać wzniosła ręce w geście poddania, podeszła do mnie bliżej, ale nie na tyle, bym mogła zadrasnąć kostium.
- Kim jesteś?! - warknęłam dalej szykując się do ataku, ale moje ciało znieruchomiało, gdy spojrzałam postaci w oczy, był to chłopak. Przystojny. Wracając do oczu... Ni to niebieskie, ni to szare, ani nawet zielone... Takie unikalne. Chłopak też przestał się ruszać i też patrzył na mnie osłupiały. Włosy miałam zmierzwione, a twarz ściągniętą w wyrazie determinacji pomieszanej z strachem i ekscytacją.
Gabriel? :3
- Kim jesteś?! - warknęłam dalej szykując się do ataku, ale moje ciało znieruchomiało, gdy spojrzałam postaci w oczy, był to chłopak. Przystojny. Wracając do oczu... Ni to niebieskie, ni to szare, ani nawet zielone... Takie unikalne. Chłopak też przestał się ruszać i też patrzył na mnie osłupiały. Włosy miałam zmierzwione, a twarz ściągniętą w wyrazie determinacji pomieszanej z strachem i ekscytacją.
Gabriel? :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)



